<Narrator>
Jack i Czkawka mieli za zadanie udać się do kamiennego stołu,który był w głebi a raczej na skraju Lasu Everfire.......musieli tam iśc ponieważ Święty Mikołaj (dobry kumpel Jack'a i strażnik)kazał im się tam wybrać niewiadomo po co.Od wieków nie używano kamiennego stołu jako czegoś ważnego..raczej leśne zwierzęta tam siedziały i darły się na cały las.I gdy chłopacy tak szli,niespodziewanie Czkawka się potknął o kamień upadając pod nogi Jack'a.a on rozbawiony czynem kolegi powiedział
Jack-Wiesz co? Jak tak co chwila będziesz się przewracał to daleko nie zajdziemy-smiał sie nadal
Czkawka-hahaha , to nie było śmieszne...tego kamienia wcześniej tam nie było!-odp.
Jack-Tak jasne..a ja nie umiem zamrażać,chłopie ja żyje 300 lat i ten kamień cały czas tu był..chodzmy już lepiej.
Czkawka-Ale ja ...
Jack-wyżucić cię w powietrze czy sam pójdziesz?-zaśmiał się znowu...
Czkawka-Dobra ide,ide....
Lecz gdy Czkawka się obrócił kamienia nie było.....lekko wstrząsnięty podbiegł do Jack'a i trzymał się blisko jego.Obecnie wiadomo..że Las Everfire jest wiosną i latem magiczny ale skąd Czkawka może wiedzieć , żeby uważać co się robi i mówi?W ten czas w lesie zwierzęta mogą mówić...a dzewa rosnąć w krótkim czasie bardzo wysoko...wszystko ma swą moc.Ale w tym lesie wychowała się dziewczynka a raczej dziewczyna imieniem Merida...po tym jak rodzice przypadkowo zostawili ją w lesie samą, postanowiła nie wracać ....pomimo to nie jest jakąś dzikuską.A ona opiekuje sie zagubionymi i chorymi zwierzetami ..lato to jej ulubiona pora roku...lecz w tym samym czasie co Czkawka i Jack , zostały wezwane do stołu przez Wrózkę Zębową(strażniczkę) , Merida i Roszpunka. A na nieszczeście Meridy , Roszpuka mieszkała w nadzikszych zakątkach lasu i musiała po nią iść az do wieży...ale niestety nie miała dużego wyboru.
W tym samym czasie Czkawka i Jack....chyba się zgubili...i tak w lesie..Przerażony Czkawka powiedział
Czkawka-Nigdy więcej nie idę przez ten las! Nigdy!
Jack-Nie wydzieraj się ! czy ty ogarniasz to , ,że tu jest miejsce spotkań najgrozniejszych drapiezników lasu?
Czkawka-no-noo t-akk-jakał się-ale nas nie zjedzą nie?
Jack-Ha! Jak się wydzrzeszjeszcze raz to pożrą cię!Żywcem!-uśmiechnąl się
Czkawka-o-kk-ej-odp.
Oni tam zagubieni a Merida?
<Merida>
Całe szczęście , że Roszpuneczka nie mieszka az tak daleko i ja znam wystrzałowy skrót!Hmmm...albo nie pójdę przez dolinę drapiezników o tej porze śpią więc mnie nie zobaczą.Ale kto tam stoi?hmmm może się zgubili podejdę do nich powoli...
<Narrator>
Jak wiać Merida jest zadowolona ale jak potoczy się los Czkawki i Jack'a?
<Merida>
Ha! to są dwaj chłopacy..ciekawe skąd się tu wzieli?
Marida-Witajcie zagubieńcy.zgubiliscie się-zaśmiała się
Jack-My się znamy?
Marida-Nie ale możemy się poznać..a tak wogóle to jestem Merida a ty?
Jack-Ja? Jestem Jack Mróz ale kazdy mówi mi po prostu Jack.
Marida-ładnie.A ten wtulony w ciebie strachajła to kto?
Jack-A to jest Czkawka...ale niestety jest zbyt wystraszony by sie odwezwać
Merida-Ok chodzmy stąd..gdzie idziecie?pokaże wam drogę.
Jack-Do kamiennego stołu a ty?
Marida-Serio?Ja też ale muszę iśc najpierw po moją koleżankę Roszpunkę , bo bez niej ani rusz ..a sama nie pójdzie.
Jack-co? tez sie lasu boi?
Marida-Ha! ona mieszka w wiezy sama i raczej nie ma kontaktu ze światem.Oooo zobacz jestesmy już na otwartej przestrzeni ...możesz puscić Czkawkę.
Jack-A tak poza tym to dlaczego masz isc do kamiennego stolu nie wiem ale powiedziała mi to Zębowa Wrózka a tobie?
Jack-a mi Mikołaj..ale tez nie wiem po co mam tam isc...znsz to miejsce?
Merida-Jasne tam się wychowałam...ale wiesz co?
Jack-Co?
Merida - robi się ciemno i rozbijemy tu obóz na noc ...ok?
Jack-Ok...Biedny Czkawka,tak się bał że aż usnął....
ONI-hahahahahahahahahha....
Kolejna Cześć już jutro :* papapatki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz