wtorek, 31 grudnia 2013

Rozdział 2

<Narrator>
Gdy rano Merida,Czkawka i Jack się obudzili , znalezli się w innym miejscu niż się poprzedniego dnia zatrzymali.I co było gorsze...Merida straciła orientajcę w terenie.Więc gdy wstała zaczęła badać dzewa i trawę oraz kroki,a w tym czasie Czkawka...coś ...rysował?
Jack-Czkawka co ty robisz,człowieku?
Czkawka-Ja?Rysuje tę okolicę..czemu sie pytasz?
Jack-A co to nam da?Merida stara się znalezdz drogę a ty se rysujesz?
Czkawka-tak rysuje i to się kiedyś przyda..wierz mi.
Jack-Ok ale nie mów potem , że cię nie ostrzegałem.
Czkawka-tak,tak idz do Meridy bo chyba masz jej pomóc
Jack-phyyyyy ...

Tylko Czkawka wie po co robi te rysunki....ale muszą ruszać dalej w drogę ....a tu nie ma nic...

<Merida>

Eh....to na nic . Nie znajdę drogi sama ...poproszę Jack'a ...napewno będzie wiedział .
Merida-Hej Jack ,możesz mi pomóc ,bo nie daje rady...
Jack-hmmm dobrze...wiesz co? Ja się wzniosę do góry i zobaczę , którędy iść ok?
Merida-Dzięki ...ale nie zapomnij , że musimy iść po Roszpunke.
Jack-Okej.

<Narrator>
I Jack wzleciał,,wysoko i zobaczył ok. 20km. na północ stąd wieżę Roszpunki..i zleciał szybko do Meridy..
Jack-Merida!!! Musimy iść na północ...20km......na północ..za mną!Dalej Czkawka..rusz się !-Uśmiechnął się i puścił oczko do Meridy...i poszli...tak jak po obliczeniu Czkawki , Byliśmy pod domem Roszpunki w
30 min. , ale on sam raczej nie był zadowolony z siebie bo coś ukrwyał...ale nic groznego.
Merida-zaczekajcie tu ..ja po nią pójdę ....
 i już po chwili na dół po włosach ....spadały :Roszpunka i Merida.Całe w  śmiechu.
Merida-Chłopacy to jest Roszpunka.....Roszpunko to jest Jack i Czkawka...
Roszpunka-witajcie miło mi was poznać.
Czkawka-mnie cie również...
Jack-Tak...fajnie ale czas leci a my musimy iść.
Merida-Tak..jasne ...ekmhmh , za mną z tąd wiem juz jak iść ..dzieki Jack..
Jack-to dla mnie pestka..Czkawka idziesz? Czy nie?
Czkawka-No idę...boże ile jeszcze mnie o to spytasz?-Zaśmiał się
Roszpunka-Napewno wiele razy ..a tera musimy dogonić Meridę , bo się zgubimy a ona zna ten las od dziecka...
 I szli tak pół dnia..aż wreszczie dotarli do kamiennego stołu.Ucieszeni podbiegli i nagle nie wiadomo skąd zjawił się Świety Mikołaj i Wróżka Zębowa.
Ś.M.-Witajcie..dobrze , że przyszliście..spokojnie się szło?Mam nadzieję , że tak.A więc bez większych wstępów..zostaliście wybrani....na strazników pór roku.
Merida-Co?To mozliwe?-spytała
Jack-Wierz mi od Świętego wszystko jest możliwe..
Roszpunka-To wspaniale...ale czemu my?
Czkawka-Dokładnie?
W.Z.-Zostaliście wybrani ....chodziło o to byście sie najpierw poznali i pomogli sobie..to lato zostało wybrane teraz bo to czas magii...którą mieliście przezwyciężyć.Spokojnie bycie straznikiem nie jest straszne..Czkawko...,Matka Natura wie co robi..i za chwilę się dowiecie..wszystkiego...a tam na dębie jest kalendzarz,którego musicie przestrzegać.
Merida-A więc to tak..jaką ja mam porę roku?
Ś.M-Zaraz sie dowiesz moje dziecko.
Jack-haha
Merida-Co?Takie to śmieszne?
Jack-,,Nie martw się dziecko'' ahah
Merida-tsss myslisz , że jestes ode mnie starszy?Ja mam 17 lat..hmm a ty?
Jack-hah ja mam 300 lat.-smiał się dalej
Merida--,-
 
I  w tej chwili nad stołem pojawił się duch Matki Natury..
M.N.-Witajcie...a więc drogie dzieci..zostaliście wybrani....Merido .podejdz tu do mnie..
Merida-Tak?
M.N-Merido...twoją porą roku bedzie lato..pilnuj aby zawsze było słonecznie ...
Merida-Dziękuję..
M,N.-Roszpunko podejdz tu do mnie..
Roszpunka-słucham.
M.N-Twoją porą roku bedzie wiosna...pilnuj aby zawsze kwiaty rozkitały
Roszpunka-Dobrze..dziekuję
M.N-Jack'u podejdz tu do mnie
Jack-Tak..jestem.
M.N-Twoją porą roku jest zima...pamiętaj aby zawsze był śnieg.
Jack-Nie ma problemu..dzięki ci.
M.N-Czkawko...chodz ..podejdz tu do mnie..
Czkawka- ta-kk?
M.N-Twoją porą roku..jest jesień...pilnuj żeby liscie spadały w odpowiednim momencie..
Czkawka-Do-b-rzz-eee dziekuj-ę
M.N-A teraz ...zyjcie w zgodzie...i żegnam was moje dzieci.
 I Matka Natura zniknęła zostawiajac ich samych lekko wstrząsnietych....







no to 2 rozdział.. do zobaczenia niedługo :D pozdro




















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz