<Narrator>
Merida nie mogła uwierzyć we własny los...i w jej sercu przejawiało się uczucie , zwane miłością ...przeszył ją dreszcz zimna i zapytała resztę:
Merida - Słuchajcie i co teraz?
Jack-Nie wiesz? to twoja pora roku..więc...wiesz co? Może chodzmy na spacer co?
Merida-Ale kalendarz i....Roszpunka?
Roszpunka-Dam se radę ..zostanę z Czkawką i będziemy rysować.
Czkawka - Serio? Ok jak chcesz...-dostał rumienców
Jack-No chodz..dalej...-uśmiechnął się
I pociągnął Meridę za sobą gdzieś.
Merida-ekhmm...gdzie idziemy?
Jack-eee...nie wiem..tutaj! hah
Merida-No tak...opowiedz mi trochę o sobie..bo jak dotąd nie mieliśmy czasu się zapoznać
Jack-jeśli chcesz wiedzieć to ..mam...300 lat! hah
Merida-Tak to wiem..hahahha
Jack-Masz ładny uśmiech..i oczy też...cała jesteś ładna..
Merida-Dziękuję ..chyba...tyteż jesteś niczego sobie .
Jack-to tak lubię robić śmieszne miny...często używam sarkazmu,jak niektórzy mówią..mam namyśli Czkawkę...,,jesteś taki wredny, ,że nawet dzewa by uciekły''
Merida-hahahha serio? nie spodziewałabym się ...hmm..twojej wredoty ...u ciebie.hah
Jack-co jeszcze?No wiesz lubię robić różne psikusy itp.
Merida-? Tak? Ja niby jestem zwykłą dzikuską z lasu..ale tak naprawdę...
Jack-tak naprawdę?
Merida-kocham się smiać!Strzelać z łuku!Chodzić po lesie ...i robić pułapki dla zgubionych. i..jeszcze..
Ale nikt nie zna mnie taką jaką jestem...nie jestem poukładana..może czasami.Szkoda tylko,że..
Jack-Tak ? Mów..
Merida-Moi rodzice mnie tu zostawili...i pozostałam niezależna. i to koniec mojej historii...
Jack-Wiesz co? Niespodziewałem się , że będziesz dla mnie taką bratnią duszą...jesteś wspaniała.
Merida-Dzięki..ty też..ale chodzmy już ..muszę przejrzeć kalendarz..
Jack-ok...chwyć mnie za rękę...i
Merida-eyeye idziemy moją drogą..skarbie..za mną
<Narrator>
I w 6 sekund znależli się na polanie..i tam jak od początku była Roszpunka i Czkawka.Smiali się ..rysowali i wszystko!Długo trwało by ich uspokoić..ale niestety.Po obiejrzeniu kalendarza..Merida chciała się położyc aleniebardzo wiedziała gdzie.
Merida-Hej ludzie gdzie mamy spać?
Jack-?
Roszpunka-?
Czkawka-możemy rozpalić ognisko i przespać się na trawie a rano się pomysli.
Jack-Brawo Czkawko ! Jednak myślisz..a ja miałem już wątliwości .
Merida-hahaha ...to kto rozpala?
Jack-Nie patrz na mnie ..ja umiem tylko zamrażać.
Czkawka-Dzięki Jack...ehh ja to zrobię..odsuncie się..
Jack-Bo poparzy..ahahah
Czkawka-Przestań mnie ośmieszać..szkoda , że nie można cię zgasić
Roszpunka-Dalej ...aaa..bo spać mi się chce.
<Narrator>
I po nieudanych próbach i jednej udanej...oraz ripostach Jack'a...Poszli spać a ich ciała pokryła fala ciepła.
Dobranoc pszczółki do zobaczenia..papapap i sorry za błędy:D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz