środa, 22 stycznia 2014

Rozdział 7

Nie wiem czy będziecie zadowoleni , bo mam niezbyt dobry humor..ale może komuś się spodoba . czytajcie .
*Jack*
Właśnie zrozumiałem , że Merida nie może zostać Strażniczką . Jej miejsce jest w lesie , pośród dzew ..nikt jej nawet o zdanie nie spytał. Smutno mi przez to ..lecz mogę jej pomóc. Udowodnię wszystkim , że jej nie można rozkazywać i zostanie tam gdzie jej miejsce..z daleka od ludzi.

Jack-Nie bój się.Pomogę ci ..ale muszę cię zostawić.
Merida-Musisz mnie opuścić tak? Ale ..na zawsze ?-ostatnie słowa powiedziała niepewnie .
Jack-Wrócę do ciebie i..pamiętaj nie gadaj z Mrokiem..-odleciał

*Merida*
Przemierzałam las..cały czas, aż nagle przypomniało mi się o Roszpunce i Czkawce ..o nie..przecierz Mrok mógł ich znalezć i , zabić ..o nie nie nie..i wtem pomyślałam ,,przecierz umiem latać , ale gdzie mój kij ?;; . Dojrzałam  go pod starym drzewem wzięłam i poeciałam na łąkę gdzie MIELI znajdować się .Po księżycu było widać , że jest północ.Doleciałam ..nareszcie.

Merida-Roszpunko! Czkawka! Halooo! jesteście tu ?-krzyczałam ..zobaczyłam na trawie ..pamiętnik Czkawki..zmartwiło mnie to , bo on by go nie zostawił.-O nie ..-dodałam po chwili .

Nagle słyszałam dziwne szepty i pomruki ..obróciłam się zobaczyłam Mroka..wiedziałam , że porwał moich przyjaciół .

Merida-Coś ty zrobił ? Gdzie moi..przyjaciele..-pytałam ze zgrozą w głosie .
Mrok-Kto ? Ja ? Achhh.tak. Goszczę ich u siebie...mo może z przymusu.ale nic im nie jest.
Merida-Oddawaj ich!-krzyknęłam i jakoś odruchowo moim kijem cisnełam w niego ognisty promień , który go powalił na ziemię , już wiem przynajmniej jak sie to obsługuje.
Mrok-Nie nie..czekajj...nie musisz być tu sama.
Merida-Nie byłabym..gdyby Czkawka i Roszpunka tu byli..-Zbliżałam się do niego zła.
Mrok-hahaha ten czarny piach co jest u mnie ? No wątpię..
Merida- Co ? skoro tak..to giń śmieciu !-Cisnęłam znowu jasny blask w niego..
Mrok-Ale wiesz co ? Buu-Powiedział i zniknął

W tym czasie napadł na mnie czarny piach , który przypominał wygłodzone konie ...już dawno nieżywe.
Po wszystkim rozglądałam się dookoła i myślałam co zrobić . Gmatwanina myśli krążyła mi po głowie.
I w tej rozpaczy , krzyknęłam głośnie ,,Nieeeeeeeeeeeeeeee!,, I wybuchłam płaczem.

No dobra nie jest dłuższy niż poprzedni ale takie mogą teraz być.. :D pozderki









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz